Michał Molenda

Cyfrowy nomada, programista, początkujący przedsiębiorca prowadzący software house CodeApps. Na blogu poczytasz o łączeniu pracy z podróżami, zarządzaniu projektami, produktywnością i czasem.

Cześć! Dzisiaj trochę praktycznych porad. Od 4 lat jestem cyfrowym nomadą, z czego prawie 2.5 roku spędziłem poza Polską. Podczas pracy zdalnej zdałem sobie sprawę, jak ważną rolę odgrywają odpowiednio dobrane „gadżety”. Szczególnie jeśli jedziemy w miejsce, w którym jeszcze nigdy nie byliśmy i nie wiemy czego możemy się spodziewać. W poniższym wpisie przedstawię najważniejsze narzędzia, które zabieram ze sobą w każdą podróż.

Gotowi na przegląd mojego plecaka? Zaczynamy!

Podręczny plecak

Jeden z najważniejszych elementów naszego wyposażenia. Podczas podróży można oszczędzać na wielu rzeczach, ale nie na plecaku. Podczas wyboru odpowiedniego modelu, sprawdźcie koniecznie, czy posiada osobną kieszeń na laptopa. Taka kieszeń powinna być dość gruba, dzięki czemu nasz laptop będzie mniej narażony na obicia. W naszym przypadku plecak podręczny w którym trzymamy elektronikę jest ważniejszy nawet od plecaka głównego, w którym są głównie ubrania i kosmetyki. Bardzo ważne jest również to, aby plecak miał wbudowaną osłonę przeciwdeszczową. Wydaje mi się, że w przypadku plecaków podróżnych jest to standard, ale warto zwrócić na to uwagę. Jeśli wybieracie się w ciepłe kraje zobaczcie też, czy plecak ma przystosowany do tego tył. Bardzo dobrze sprawdzają się modele, w których do naszych pleców nie przylega plecak, a specjalna przewiewna siatka.

Pokrowiec na laptopa

Aby dodatkowo zabezpieczyć komputer, zawsze wożę go w pokrowcu. Nie dość, że taki pokrowiec zabezpiecza nasze narzędzie pracy podczas transportu, to i na co dzień po pracy również się przydaje. Kto był w Azji z komputerem ten wie, że mrówki między klawiszami to norma :).

Smartfon / tablet

Wcześniej uważałem, że dodatkowa elektronika to tylko problem, ale nasz iPad wiele razy bardzo nam pomógł. Mamy wersję mini, dzięki czemu zawsze możemy go mieć w bocznej kieszeni plecaka. Tablet najczęściej używamy, gdy:

  • sprawdzamy mapy i opisy miejsc, które chcemy zwiedzić,
  • korzystamy z internetu podczas podróży,
  • za pomocą aplikacji scanner pro skanujemy dokumenty,
  • szukamy domku, sprawdzamy prędkość łącza za pomocą aplikacji internet speed.

Kindle

Dzięki czytnikowi e-booków nie musimy wozić ze sobą kilku tradycyjnych książek, które mocno zwiększały wagę naszych plecaków. Teraz mamy kilkadziesiąt książek w jednym, lekkim urządzeniu.

Mobilny modem Wi-Fi (Pocket Wi-Fi)

Urządzenie, które wiele razy uratowało nam życie. Może niedosłownie, ale na pewno nie raz uratowało naszą pracę. Modem kupiliśmy 4 lata temu w Bangkoku w Siam Paragon. Kosztował ok. 300 zł. Teraz te modemy są sporo tańsze i na allegro możemy kupić wersję bez sim-lock’a za ok. 150 zł. Do takiego modemu wsadzamy lokalną kartę sim, którą doładowujemy internetem. Zmieniając często miejsce, może się okazać, że internet w hostelu jest gorszej jakości i ciężko na nim pracować. W takiej sytuacji korzystamy z naszego modemu i możemy pracować wszędzie. Praktycznie na każdym lotnisku możemy kupić kartę z internetem. A co ciekawe, często są one tańsze niż później w sklepach.

Przedłużacz i przejściówki

Własny przedłużacz chyba najbardziej dziwi osoby, które poznajemy w podróży. W wielu miejscach ciężko jest znaleźć wolne gniazdko, a co dopiero kilka. Dzięki przedłużaczowi, możemy naładować cały nasz sprzęt praktycznie wszędzie.

Przed każdą podróżą sprawdzamy też, jakie gniazdka są w danym kraju i czy mamy taką przejściówkę. Na szczęście, można kupić uniwersalne, które będą pasować do wielu kontaktów.

Pamięć masowa

Aby zapewnić bezpieczeństwo naszych zdjęć mamy dwa dyski zewnętrzne. Na jednym są wszystkie nasze pliki i zawsze zostawiamy go w domu jako backup. Drugi, o mniejszej pojemności zabieramy ze sobą i zgrywamy na niego wszystkie pliki, które ważą za dużo, żeby trzymać je w chmurze. Mniejsze pliki trzymamy na google drive oraz dropboxie.

Scyzoryk

Najmniej elektroniczny przedmiot z tego zestawienia, ale bardzo ważny. Dobry scyzoryk, który ma różne rodzaje śrubokrętów w końcu przyda się każdemu cyfrowemu nomadzie.

A jak wygląda to u Was? Co zawsze jest w Waszym plecaku podczas podróży? ?


  • Ari

    Ciekawy i użyteczny wpis – dzięki 😉
    A zdradzisz zawartość plecaka? :> Czy np ręczniki pakujesz? Jak tak to jakie? Jakie buty? Ile par tshirtów i spodni? Czy masz jakiś plecak który polecasz?
    Ja znalazłam w książkach o nomadach te polecane modele:
    1) $200, Osprey Farpoint 70 (https://www.rei.com/product/894564/osprey-farpoint-70-travel-pack)
    2) $299, Minaal Carry On (http://www.outdoorgearlab.com/Travel-Backpack-Reviews/Minaal-Carry-on-2-0)
    – co o nich myślisz? Czy może jakiś inny polecasz? 🙂
    Jedziemy z mężem na rok do Tajlandii i czytamy że radzą spakować się tylko w 1 (!) plecak na osobę… (przeraża mnie to :P)

    • Dzięki za komentarz!

      Nasze oba plecaki kupiliśmy w już nieistniejącym sklepie Campus. Nie mieliśmy dużego doświadczenia więc kupiliśmy takie, które wydawały nam się solidne i nie były bardzo drogie.

      http://www.sklep-presto.pl/product-pol-31219-Plecak-turystyczny-Raven-60-Campus.html – To jest jeden z naszych plecaków, drugiego nie udało mi się znaleźć, może już go nie produkują.

      Spakowanie się do Tajlandii w 1 jeden plecak nie jest trudne. Wystarczy wziąć kilka sztuk ubrań i mało kosmetyków. Wszystko można dokupić na miejscu a ubrania są sporo tańsze. Szczególnie dla kobiet 🙂

      • Ari

        To cenne info o cenach na miejscu, dzięki 🙂

        …no i mam pytanie, którego boję się zadać: CZY MIELIŚCIE KARALUCHY I SZCZURY u siebie w domu albo w okolicy? 🙁 czy na szczury jest jakiś odstraszacz który warto wziąć z Polski?

        • Tak, nie ma co brać za dużo. Nasze plecaki przy pierwszym wyjeździe ważyły po 20 kg, teraz 8-10 kg i to też tylko dlatego, że wozimy sporo elektroniki, której potrzebujemy do pracy. Teraz jak jechaliśmy to praktycznie nie wzięliśmy żadnych kosmetyków, wszystko kupiliśmy w Bangkoku w małych opakowaniach.

          Szczura widzieliśmy może ze 2 razy, ale to w Bangkoku czy w porcie. Nigdy w okolicach kwatery w której byliśmy. Karaluchy niestety parę razy się trafiły, ale nie ma czego się bać a tym bardziej wozić ze sobą jakiś specyfik. Jeśli będziecie kilka miesięcy w jednym miejscu możecie kupić jakiś preparat na mrówki, bo ich jest sporo.