Michał Molenda

Cyfrowy nomada, programista, początkujący przedsiębiorca prowadzący software house CodeApps. Na blogu poczytasz o łączeniu pracy z podróżami, zarządzaniu projektami, produktywnością i czasem.

Filipiny dla cyfrowego nomady

Tajlandia, Tajlandia i jeszcze raz Tajlandia. Ostatnio ilekroć piszę o Azji w kontekście cyfrowego nomadyzmu, to głównie o Tajlandii. Ten kraj jest najbliższy mojemu sercu (w końcu mieszkaliśmy w nim ponad 2 lata), ale to nie jedyne miejsce, które odwiedziliśmy i polecamy odwiedzić. W dzisiejszym wpisie chciałbym poruszyć kilka kwestii dotyczących Filipin. Jest to niezwykle ciekawy i piękny kraj, który może przyciągać wielu cyfrowych nomadów.

Zaznaczę na początku, że w tym wpisie nie będzie porad odnośnie podróżowania po Filipinach, czy miejsc, które warto odwiedzić. Jest wiele blogów podróżniczych, w których będzie to dokładniej opisane. Ja chciałem się skupić na plusach i minusach tego kraju pod kątem cyfrowego nomadyzmu. Kolejne opisywanie jacy to ludzie są szczęśliwi, mimo że nie mają niczego, zostawiam innym.

Nasza trasa wyglądała następująco: Cebu > Bohol > Panglao > Siquijor > Negros > Cebu. Wpis ten napisałem w oparciu o powyższe miejsca. Możliwe, że na innych/większych wyspach wygląda to trochę inaczej. 

Język

Ogromny plus jeśli chodzi o kraje azjatyckie. Angielski jest językiem urzędowym na Filipinach, ludzie bardzo dobrze się nim posługują. Nie będziecie mieli wielkiego problemu z dogadaniem się, co często jest utrudnione w np. Tajlandii. 

Możemy też poprawić naszą znajomość angielskiego. A nawet jeśli nie poprawić, to nie zapomnieć. Mieszkając długo w Azji może się tak zdarzyć, że zamiast w „English” będziemy rozmawiać w tzw. „Thaiglish” 🙂

Religia

Dla nas i dla wielu osób będzie to bez znaczenia, ale są osoby, dla których będzie to ważne. Filipiny są krajem katolickim. Co prawda, obchodzą święta w zupełnie inny sposób – dużo weselszy – ale jeśli ktoś chce, to bez problemu będzie mógł pójść na mszę.

Internet

Największy minus tego kraju 🙁 Internet na Filipinach jest bardzo słabej jakości. A w wielu miejscach jeszcze go nie ma. My na lotnisku kupiliśmy 2 karty SIM głównych operatorów (SMART i GLOBE) i doładowaliśmy je internetem. Tylko takie rozwiązanie sprawiło, że jako tako mogliśmy pracować.

Na wyspie Panglao internet działał tak wolno, że o rozmowie na skype nie było mowy. Na wyspie Siquijor znaleźliśmy super kwaterę, która miała mieć dobre WiFi. Na miejscu okazało się, że internet w ogóle nie działa. Jeździliśmy po wyspie z włączoną aplikacją do mierzenia prędkości internetu. Tak udało nam się znaleźć kwaterę blisko anteny, co zapewniło ledwo ledwo, ale działający internet. W mieście Tagbilaran na wyspie Bohol internet działał dość dobrze, ale byliśmy tam tylko 3 dni. Ciężko więc to ocenić.

Prąd

Prąd czasem jest, a czasem go nie ma. Nam na szczęście nie zdarzało się to często, ale to podobno duży problem w tym kraju. Nie mamy za bardzo na to wpływu, ale warto się trochę przed tym zabezpieczyć. Zapisujcie wszystko co się da i róbcie kopie!

Jeśli musicie mieć gwarancję prądu, to warto popatrzeć na droższe hotele. Te z wyższej półki często mają swój generator prądu, który może nas uratować przez kilka godzin.

Transport

Jeśli nie chcecie (a zakładam, że nie) wydawać dużo na taksówki to są 2 tańsze opcje do wyboru:

  1. Jeepney, czyli stary amerykański wojskowy samochód przerobiony na busik. Są one bardzo tanie i w mieście bez problemu będziecie mogli nimi dojechać praktycznie wszędzie.
  2. Motorcycle taxi, czyli skuter z dobudowaną „przyczepką” do przewozu osób. Ta opcja dla turystów może być droższa, ale jest dostępna i na mniejszych wyspach. No i możemy się targować 🙂

Pamiętaj! Na Filipinach mogą wymagać od Ciebie biletu wylotowego z kraju. My kupiliśmy tylko bilet z Kuala Lumpur do Cebu, ponieważ nie wiedzieliśmy, ile będziemy chcieli tam zostać. Na lotnisku jednak powiedzieli, że nie wpuszczą nas do samolotu bez biletu powrotnego. Musieliśmy szybko znaleźć knajpę z internetem i kupić bilet.

Wynajem skutera

Nie wiem czemu, ale wynajem skuterów jest dość drogi. Za byle jaką maszynę, za którą w Tajlandii zapłacilibyśmy 10-15 zł za dobę, na Filipinach będziemy musieli zapłacić 30-40 zł. Fajną opcją jest (my skorzystaliśmy z tego na Panglao), znalezienie domku, który ma w cenie wynajmu też skuter. Wychodzi to sporo taniej.

Galeria