Blog o programowaniu, prowadzeniu firmy i cyfrowym nomadyzmie
programista na wakacjach

Programista na wakacjach, czyli wywiad z Pawłem

Po krótkiej przerwie wracamy z serią wywiadów z cyfrowymi nomadami. We wcześniejszych wpisach rozmawiałem z Rafałem, Bartkiem, Tomkiem i Maćkiem. Dzisiaj przepytałem Pawła Mieczkowskiego. Programistę, cyfrowego nomadę i vlogera prowadzącego kanał na youtube „Programista na wakacjach”.

Zapraszam!

Cześć! Fajnie, że udało się w końcu porozmawiać! Na początek krótko przedstaw się czytelnikom. Kim jesteś, co robisz i gdzie aktualnie mieszkasz?

Nazywam się Paweł. Mam 30 lat i jestem programistą. Pół życia spędziłem poza Polską. Od prawie 8 lat pracuje w drodze, czyli jestem tzw. cyfrowym nomadem. Prowadzę na youtube kanał “Programista na wakacjach”. Przez ten czas odwiedziłem z laptopem 47 krajów i oprócz Antarktydy, byłem na wszystkich kontynentach. Właśnie wróciłem z Egiptu a przez następny miesiąc będę w Ammanie w Jordanii.

Zacząłem niedawno serię wpisów dla osób, które chciałyby zostać programistami. Napisz proszę, jak Ty zostałeś programistą, czym się dokładnie zajmujesz i biorąc pod uwagę Twój styl życia, jak wygląda praca programisty-cyfrowego nomady.

Przez przypadek. Moja kariera była totalnie nieplanowana. Od młodych lat interesowała mnie matematyka. Już jako dziecko, moją ulubioną zabawą było prowadzenie banku. Dlatego od razu jak dostałem mój pierwszy komputer, bardziej niż gry pociągał mnie arkusz kalkulacyjny. Do dziś zreszta lubię obliczać oszczędności, optymalizować podatki i przeglądać dane, szukając w nich czegoś ciekawego.

W każdym razie od excela przeszedłem na Pascala i tam tworzyłem mini programiki do wyliczeń. Takie miałem dziwne hobby, zamiast grać, bawiłem się w Pascalu. W gimnazjum poznałem html i internet wciągnął mnie totalnie, aż do dziś.

W 2005, w połowie liceum, pojechałem do rodziców do Szkocji. Plan był taki, że wrócę i dokończę liceum, a za kilka lat może do nich dołączę. W Szkocji od kilku lat mieszkała moja kuzynka, która namówiła mnie do aplikowania do collegu w Edynburgu. Nie mieściło mi się wtedy w głowie, że zostając w Szkocji, mógłbym uczyć się tylko tego, co mnie interesuje. Mógłbym też ominąć maturę i skończyć studia o rok szybciej, niż gdybym został w Polsce.

College przesłał mi katalog kursów. Ze względów praktycznych, wybrałem to na czym się trochę znałem, czyli programowanie. Po dwóch latach, przeskoczyłem na 3-ci rok uniwersytetu. I tak mając 20 lat, skończyłem studia (bachelor) z wyróżnieniem. W Polsce byłem trójkowym uczniem.

Na 3-cim roku studiów już pracowałem jako programista PHP. Rok później, już po studiach, zostałem programista .NET i tak to trwa do dziś.

Bardzo dużo podróżujesz, jak radzisz sobie z minusami takiego stylu pracy? Mam na myśli biurokracje, z jakich narzędzi do komunikacji czy usprawnienia pracy korzystasz, jak wygląda Twoje stanowisko pracy itp.

Największym minusem jest oczywiście brak biurka, porządnego drugiego monitora oraz wolny i mało stabilny internet.

Wszystko zależy w jaki sposób pracujemy zdalnie. Pracowałem np. z Meksyku gdzie byłem pół roku, miałem stanowisko pracy jak w domu i szybki internet. Gorzej jak często zmieniamy lokalizację, wtedy niestety zaczyna się lekki stres – ciągłe przeprowadzki, przejazdy, nowe miejsca i mniejszy komfort pracy. Wiele razy pracowałem po prostu na łóżku, nie było biurka ani nic innego. Praca w takiej pozycji przez 8 godzin to koszmar.

Poza praca, po godzinach, lubię pracować nad swoimi projektami. Jeden z nich – aplikacja/kalendarz do umawiania się na spotkania w celu inspekcji nieruchomości, stał się dość popularny w Londynie. Zyskałem kilku większych klientów z których w zasadzie jestem w stanie sie utrzymac. Zarabiam duzo mniej niz pracując jako kontraktor, jednak dzięki temu praktycznie nie mam obowiązków. Robię co i kiedy chcę. Od dwóch lat żyję z własnych projektów, nie pracuję dla nikogo. Moim zdaniem, to najlepszy scenariusz na pracę zdalną. Mało stresu, większa mobilność i totalna wolność jeśli chodzi o godziny pracy.

Nadal oczywiście rozwijam i buduje dodatkowe projekty, ale tylko dla siebie.

Jeżeli chodzi o biurokrację to firmę prowadzę w UK. Tam płacę podatki i oficjalnie mieszkam (tak jak moja rodzina). Wjeżdżając do innych krajów, jestem po prostu na wakacjach.

Wystartowałem właśnie z kursem programowania dla początkujących. Ty już masz duże doświadczenie i sporo lat pracy za sobą. Czemu akurat programowanie i jak wyglądały Twoje początki, gdzie pracowałeś.

Jak pisałem wcześniej, trochę z przypadku. Na tyle nastraszyli mnie w liceum maturą, jak ważna ona jest dla mojego życia, że z chęcią „uciekłem” z Polski, aby ją ominąć.

W collegu też po godzinach bawiłem się stronami internetowymi, robiłem dodatkowe projekty. Na mojej pierwszej rozmowie o prace mialem male portfolio i kilka nagród ze studiów. Nie było ciężko znaleźć pracę. Owszem pierwsza praca była słabo płatna, ale doświadczenie w CV było tego warte.

Moje pierwsze doświadczenie zawodowe było dla firmy która świadczyła wsparcie techniczne dla ponad 100 klientów w całej Szkocji. Mieliśmy aplikacje w php i pare stron dla klientów, którymi się opiekowałem lub tworzyłem nowe w razie potrzeby. Jednak większość czasu pracowałem nad swoimi rzeczami. Uczyłem się, ponieważ w tej firmie pracy miałem w sumie tylko kilka godzin w tygodniu.

A gdybyś miał dać jedną radę początkującym programistom, ale Twoim zdaniem taką naprawdę ważną, co by to było?

Najważniejsze to nie skupiać się tylko na teorii. Warto działać we własnym zakresie. Tworzyć projekty testowe lub darmowe dla innych. Szukając pierwszej pracy CV z ukończonym kursem nie jest wystarczające. Trzeba mieć czym pochwalić się na rozmowie. Mając już jakieś projekty na koncie, można opowiedzieć właśnie o nich. O technologii którą użyliśmy i dlaczego, jak rozwiązaliśmy dany problem itd.

Bardzo dużo programistów (oczywiście nie tylko) marzy o byciu cyfrowym nomadą. Gdyby taka osoba przyszła do Ciebie po radę, co byś jej powiedział? Twoja odpowiedź różniłaby się w zależności od poziomu takiego programisty?

Nigdy nie szukałem pracy zdalnej przez internet. Zawsze zaczynałem w biurze, poznawałem ludzi, firmę i powoli przechodziłem na prace zdalna.

Warto zacząć w ten sposób i warto wracać do biura raz czy dwa razy w roku. W każdej firmie jest rotacja, fajnie jakby ludzie nas kojarzyli.

Proponowałbym przed pierwszym wyjazdem popracować trochę z domu. Można przyjrzeć się procedurą, ulepszyć je i poprawić swój tryb pracy. Następnie zmienić lokalizację, ale nadal na wszelki wypadek zostając w kraju. Później można popracować z Europy, a kiedy poczujemy się na siłach – cały świat stoi otworem.

Oczywiście to też zależy od firmy. Niektóre nie mają nawet swojej siedziby – każdy pracuje zdalnie. W tym wypadku jest jeszcze łatwiej – taka firma na pewno ma odpowiednie procedury i narzędzia przystosowane do pracy zdalnej.

Inne działają w tradycyjny sposób. Codzienne spotkanie w sali konferencyjnej, statusy czy wspólne wyjścia po pracy. Nikomu nawet nie przyjdzie do głowy żeby zainstalować system do wirtualnej konferencji czy po prostu Skype. Tam praca zdalna będzie problemem, warto w takim wypadku zmienić firmę. Jeśli cyfrowy nomadyzm jest naszym celem, nie ma sensu tracić czasu.

Ok, to teraz przejdźmy do cyfrowego nomadyzmu. Skąd taki styl życia? Jak to się u Ciebie zaczęło?

Od zawsze marzyłem o podróżach, to moje marzenie z dzieciństwa. Szczególnie rejon Karaibów wywoływał we mnie największe emocje.

Standardowe 2 tygodnie urlopu nigdy nie były dla mnie wystarczające. Zawsze wracając do domu z Meksyku, Kuby, czy Dominikany po tylko 2-ch tygodniach, byłem wewnętrznie załamany. Chciałem tam zostać na zawsze. Niestety, standardowy urlop w pracy to maksymalnie 4 tygodnie.

Szukałem sposobu, aby tam być jak najdłużej. Zostałem kontraktorem, co było strzałem w dziesiątkę. Miałem więcej pieniędzy i czasu wolnego. Mogłem wyjechać z plecakiem na kilka miesięcy. W podróży poznaje się masę osób z niestandardowymi życiorysami. I tak napotkałem wiele nomadów, którzy pracowali przez internet.

Zacząłem eksperymentować. Znalazłem pracę w Londynie, pojechałem tam na pierwsze 3 tygodnie po czym wróciłem do Szkocji skąd pracowałem zdalnie. Po krótkim czasie doszedlem do wniosku, że skoro mogę pracować ze Szkocji, to mogę przecież w weekend sekretnie przenieść się do Turcji. I tak to się potoczyło. Później już nigdy nie ukrywałem mojej lokalizacji przed pracodawcami. Teraz jest jeszcze łatwiej, coraz więcej osób pracuje w ten sposób.

Chociaż zauważyłem różne reakcje, kiedy mówię, że będę w Brazylii czy Meksyku. Wydaje mi się, że bliższe miejsca typu Hiszpania czy Francja są w UK lepiej odbierane.

Pracowałeś wcześniej stacjonarnie? Jeśli tak, to jakbyś porównał obie te metody? Jakie widzisz plusy i minusy takiego stylu życia i pracy. Nie wolałbyś wrócić na “ciepły i stabilny” etat?

Na etat nigdy nie wróciłbym z kilku powodów. Wolność – kontrakt mogę zostawić z dnia na dzień, jeżeli firma mi nie odpowiada. Mam też bezpłatny, ale jednak nieograniczony urlop. Drugi powód to podatki. W Europie nie opłaca się pracować na etat. Do tego tracimy masę czasu na dojazdy do pracy oraz dużo pieniędzy na życie w drogich miastach, z paskudną jakością powietrza i mieszkaniem na kredyt.

Z tą stabilnością etatu to jest taki mit. Widziałem jak ludzie tracą „stałą” pracę z dnia na dzień. Dostawali na pocieszenie 1 wypłatę i to wszystko. Będąc kontraktorem mam wyższą stawkę i mniejsze podatki.

Wiele wsi czy mniejszych miejscowości wymiera. W pracy zdalnej widzę też szansę na chociażby lekkie ożywienie takich miejsc. Np. pracując w Warszawie nie będziemy raczej mieszkać 200 km poza nią. Co innego jeżeli w biurze musimy stawić się tylko raz w tygodniu. Wtedy 200 km, raz w tygodniu nie jest problemem. Można mieszkać wtedy w dużo tańszym i spokojniejszym miejscu.

A minusy to na pewno stres. To nie jest podróżowanie. Pracowałem w różnych układach jak np. 8 miesięcy w biurze i 4 miesiące wolnego. Te 4 miesiące wolnego to był prawdziwy relaks, jechałem gdzie chciałem, nocowałem gdzie chciałem, odpoczywałem.

Z pracą trzeba zwolnić, trzeba zadbać o to gdzie się śpi i o szybki internetu. Wiele razy musiałem pracować w dziwnych godzinach ze względu na inną strefę czasową. Trzeba też być ekstra komunikatywnym. W biurze podejdę, zapytam się, wyjaśnię problem w kilka minut. Zdalnie trzeba się więcej namęczyć żeby wszystko opisać i dobrze wyjaśnić. Jak coś zawalę to zaraz będę postawiony w złym świetle: “No tak, to przez to że on leży z laptopem na plaży”. A tak przy okazji, nigdy nie pracowałem z plaży 🙂

Po 8 godzinach pracy, w każdym kraju, jesteś generalnie zmęczony. Nie koniecznie chce się jeszcze zwiedzać 🙂 Wiele razy poszedłbym po pracy odstresować się na siłownię, ale nie ma takiej możliwości, gdy w danym miejscu jestem tylko tydzień.

Będąc totalnie szczerym, czasami myślę, że to przez miejsce w którym mieszkam – Szkocja, chciałem się po prostu wyrwać. Od deszczu i od zimna, którego nienawidzę. Ten kraj, mimo że wspaniały i dużo mu zawdzięczam, to totalnie nie moja bajka. Męczyłem się tam. Od zawsze uwielbiam słońce, ciepłe błękitne morze i palmy. Nie wiem czy mając fajną, stacjonarną i dobrze płatną pracę w ciepłym miejscu, w okolicy ciepłego morza, zdecydowałbym się gdzieś wyjeżdżać.

Obecnie czekam na zieloną kartę, wygrałem w loterii. USA to najlepszy kraj na przetestowanie tej teorii. Jest tam masa firm tech, każdy znajdzie tam swój odpowiedni klimat i warunki geograficzne. Osobiście myślę o zamieszkaniu w Tampa albo Austin. Oba stany nie mają podatku dochodowego. Podatek federalny jest mniejszy niż PIT + podatek od dywidendy w UK, dlatego nie miałbym problemu z pracą na etat.

Nie mam juz tez takiego pociągu do podróży jak kiedyś. Uwielbiam Meksyk, pewne części USA i tam w zasadzie mógłbym spędzić resztę mojego życia. Nie czuję nic do Europy czy Azji. Wiem gdzie jest moje miejsce, tam chcę żyć.

W jaki sposób szukasz klientów/pracodawców? Masz jakieś rady dla programistów, jak zadbać o własną markę osobistą?

Prawie wszystkie oferty pracy przychodziłī do mnie same. Przez linkedin albo z polecenia od firm dla których wcześniej pracowałem.

Radę mam jedną – warto być kimś więcej, niż tylko programistą. Cichy programista, klikający w kąciku ze słuchawkami na głowie przez cały dzień, ma małą wartość dla firmy. Warto angażować się w komunikację, spotykać się z ludźmi, robić prezentacje. Trzeba zadbać o komunikację z użytkownikami, aby zrozumieć co chcą i potem im to dostarczyć.

W każdej pracy, moi przełożeni zawsze wskazywali jako mój główny plus komunikację. W życiu korporacyjnym, czyli totalnie zbiurokratyzowanym, trzeba niestety dostosować się do reguł, a tam miękkie umiejętności są tak samo ważne jak znajomość programowania. Zreszta, nie pisze aplikacji dla siebie a dla innych użytkowników, muszę wiedzieć co chcą, co myślą i czego oczekują.

Prowadzisz również kanał “Programista na wakacjach” na YouTube. Ponad 100 filmów, ponad 12.000 obserwujących i ponad 1 mln odtworzeń. Mógłbyś opowiedzieć jak stałeś się vlogerem, czemu to robisz i jak wygląda to od kuchni?

Nigdy nie lubiłem robić setek fotek, nie widziałem sensu. Internet pełen jest profesjonalnych zdjęć z miejsc, które odwiedziłem. Na początku też uległem modzie i kupiłem lustrzankę. Przywoziłem kilkaset fotek, których nie chciało mi się nawet obrabiać ani później oglądać. Chciałem jednak dla samego siebie dokumentować różne miejsca które odwiedziłem, ludzi których poznałem. Dla mnie czy dla mojej rodziny. Polubiłem wideo, zainteresowałem się obróbką. Filmiki wrzucałem na youtube wychodząc z założenia, że w Polsce nikt już mnie nie pamięta, nikt w zasadzie nie zna a ja nie mam w planach powrotu (lubię być emigrantem), więc czemu nie?

Wychodząc z tego założenia dzielę się z widzami moimi przemyśleniami i opiniami na różne tematy. Z czasem zauważyłem, że ten kanał przybiera formę dokumentu z mojego życia, a ja sam lubię wracać do filmików sprzed kilku lat. Np. niedawno oglądałem filmik z mojej pracy w Australii. Wspomnienia ożyły jak nowe. 80% miejsc czy też osób z Sydney, bez tego wideo, nawet bym już nie pamiętał.

Wystartowałeś właśnie z nowym projektem globalnipolacy.pl, opowiedz proszę trochę o tej inicjatywie?

Jest to scentralizowany portal Polaków za granicą.

Idea jest prosta – wyszukiwarka pomaga nam znaleźć rodaków z uwzględnieniem miejsca zamieszkania czy profesji. Np. będąc w Bangkoku, chciałbym wiedzieć czy mieszkają tu inni programiści z Polski. Kolejny dobry przykład to np. polska firma, chcąca eksportować swoje usługi za granicę, ale nie mająca „know-how” danego rynku czy ten koneksji. Dzięki takiemu serwisowi można będzie znaleźć odpowiednią osobę.

Ten portal to również forum. Ogólne lub dla danego kraju. Każdy kraj ma swoje sekcje z forum, mieszkańcami, wydarzeniami i statystykami. Każdy może ocenić dany kraj i uzupełnić ceny. Dzięki tym danym, co 24 godziny generowane są różne rankingi jak najlepszy kraj do podróży, najtańszy do podróży, najlepszy do emigracji itp.

Zwiedziłeś bardzo dużo miejsc. Które Twoim zdaniem, są najlepsze/najbardziej przyjazne cyfrowym nomadom a które wręcz odwrotnie?

Z dalszych krajów – Meksyk i Tajlandia. Z bliższych lubię Turcję. Ogromne problemy z internetem i miejscem do pracy miałem w Indiach. To nie jest łatwy kraj do pracy.

Kolejne pytanie jest trochę rozwinięciem wcześniejszych, ale jest to bardzo ciekawy dla mnie temat. Często podróżując jesteśmy zmuszony pracować w hotelach czy restauracjach z laptopem na kolanach. Jak dbasz o komfort pracy? Szczególnie, że podróżujesz od dawna.

Komfort pracy to coś, nad czym mamy ograniczoną kontrolę podróżując. Sam się naciąłem na airbnb. Mieszkanie miało mieć super szybki internet, a właściciel miał zapewnić biurko i krzesło. Po przyjeździe okazało się że internet kradł od sąsiada. Ten na drugi dzień zmienił hasło do wifi, bo wyczuł, że ktoś jeszcze używa jego internetu. A krzesło było tak niewygodne, że nie dało się wysiedzieć nawet 10 minut, o 8 godzinach nie wspominając. Rejon Brazylii w którym pracowałem był dość popularny, a zdjęcia bardzo atrakcyjne, dlatego mieszkanie zabukowałem na całe 3 miesiące z góry…

Komfort jest bardzo ważny. Pracując na łóżku czy na niewygodnym krześle, ucierpi nasze zdrowie jak i produktywność. I to znacząco.

Sam czasami mam wątpliwości, czy mając standardowa pracę 9-5, da sie non stop „fikać” z tym laptopem i co tydzień pracować z innych miejsc. Dla mnie jest to męczące.

Albo własny biznes albo bardziej siedzenie na miejscu kilka miesięcy (i zabieranie ze sobą większej ilości gratów). Ma to dużo większy sens.

Na koniec troszkę „mięsa” dla technicznych czytelników. Jakie narzędzia i programy pomagają Ci w pracy programisty? Co pomaga Ci wykonywać zadania szybciej/sprawniej i chciałbyś polecić to innym?

Pracuję na macu w technologii .net core. Do kodowania używam visual studio code. Lokalna baze danych – SQL obsluguje przez Dockera. Dodatkowo używam angulara i noda. Reszta działa w chmurze – microsoft azure lub google firebase.

Dzięki!

Skomentuj

Newsletter

W każdy czwartek wysyłam newsletter z najciekawszymi artykułami i wydarzeniami ze świata biznesu, programowania i cyfrowego nomadyzmu. Zapraszam! 🙂

Trwa zapisywanie na listę mailingową...

Dzięki, do usłyszenia niedługo! 🙂 

Michał Molenda

Michał Molenda

 

Od ponad 12 lat pracuję jako programista aplikacji webowych. Prowadzę firmę Code Apps, w której wraz z zespołem tworzymy dedykowane oprogramowanie. Od 7 lat jestem cyfrowym nomadą, czyli łączę pracę z podróżami.

Na blogi poczytasz o programowaniu, prowadzeniu firmy, produktywności i cyfrowym nomadyzmie.