Tajlandia z dzieckiem

Po kilku latach podróżowania przyszedł czas na nowy etap, czyli Tajlandia z dzieckiem! Brzmi groźniej niż jest, zapraszam.

Tajlandia z dzieckiem

Za niecałe 2 miesiące, zaczynamy naszą kolejną przygodę: Tajlandia z dzieckiem. Może nie najdłuższą, ale na pewno najciekawszą i najbardziej stresującą. 30 kwietnia lecimy na 6 tygodni do Tajlandii z Mają, która w dniu wylotu będzie miała 4 miesiące. Poniższy wpis jest pierwszym z serii, która będzie opisywała podróże z niemowlakiem.

Zapraszam!

Czemu zdecydowaliśmy się na podróż?

Zacznijmy może od początku: skąd taki pomysł?

Po pierwsze, dużo podróżowaliśmy przed narodzinami Mai i gdy dowiedzieliśmy się o ciąży wiedzieliśmy, że będziemy chcieli podróżować z dzieckiem. Jeszcze jak Maja była w planach, a my byliśmy w Chiang Mai, rozmawialiśmy o tym, jak będzie wyglądało podróżowanie z dzieckiem. Teraz chcemy się o tym przekonać w praktyce.

Drugim powodem jest to, że będziemy mieć możliwość spędzania praktycznie każdej godziny razem. Mimo, że ja będę normalnie pracował, to dzięki różnicy czasowej, do 14-15 oboje będziemy mieć możliwość skupienia się tylko na dziecku.

Podejrzewam, że dużo osób uzna, że podróż z niemowlakiem tak daleko od domu jest egoistyczna, że dziecko i tak nie będzie nic pamiętać. Moim zdaniem jednak to co zyskamy na tym, że będziemy 24 godziny na dobę wszyscy razem jest niesamowite.

Czy się boimy? Oczywiście, że tak! Ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

A co na to lekarze?

Rozmawialiśmy na ten temat z pediatrą oraz z położną. Nie widziały przeciwskazań do tego typu podróży. Podróż z takim niemowlakiem jest podobno mniej wymagająca (albo inaczej wymagająca) niż ze starszym dzieckiem. Bobas je tylko mleko z piersi, nie chodzi, nie sięga sam do niczego i nie wsadza znalezionych rzeczy do buzi. Oczywiście, musimy zachować większe środki ostrożności jeśli chodzi o słońce, czy ochronę przed komarami, jesteśmy tego świadomi.

Oprócz konsultacji z lekarzam i położną, rozmawialiśmy z parami, które podróżowały z 3-4 miesięcznym dzieckiem. Wszyscy jak mantrę powtarzali: to najlepszy okres – czym dziecko jest starsze, tym jest trudniej! Rozmawialiśmy z ludźmi, którzy mieszkają w Tajlandii z małym dzieckiem. Tam chodzą do lekarza, szczepią i robią wszystko to samo, co my robimy w Polsce bez żadnych problemów.

Czemu Tajlandia?

Ponieważ doskonale znamy ten kraj. Mieszkaliśmy w nim ponad 2 lata. Wiemy co gdzie jest, jak się poruszać, jakie są ceny oraz mamy tam znajomych. W tym też takich, którzy mają małe dzieci. Wbrew opinii osób, które przeważnie Tajlandię znają tylko z opowieści, jest to czysty i bezpieczny kraj z solidną prywatną opieką medyczną. Oczywiście, będziemy musieli być bardziej uważni niż gdybyśmy byli we dwójkę, ale doskonale zdajemy sobie z tego sprawę.

Plusem Tajlandii jest dla nas też to, że pracując w szkole Gosia poznała wielu Tajów, z którymi do tej pory utrzymuje kontakt. Znajomość z lokalsami na miejscu to ogromny plus.

Lot do tajlandii

Zdecydowaliśmy się na ofertę linii Qatar Airways z kilku powodów:

  • Nasz pierwszy lot do Tajlandii był właśnie tymi liniami i super go wspominamy. Są to jedne z lepszych linii lotnicznych na tej trasie, które cieszą się bardzo dobrą opinią.
  • Możemy dostać łóżeczko dla dziecka, które będzie zaczepione na ścianie przed nami. Aby skorzystać z takiego udogodnienia, trzeba po kupnie biletu zadzwonić na polską infolinię (+71 756 40 55) i poprosić o rezerwację. Jest to bezpłatna usługa, ale łóżeczek na cały samolot jest tylko kilka, więc czym wcześniej zadzwonimy, tym większa szansa, że je dostaniemy.
  • Optymalna długość lotów i przerw. Niektóre loty były tańsze, ale np. pierwszy lot trwał dwie, a drugi 11 godzin. Albo przerwa między lotami trwała godzinę, przez co nie mielibyśmy czasu na ogarnięcie siebie i dziecka. W wybranym przez nas wariancie wygląda to tak, że lecimy 5,5h do Dohy, tam mamy przerwę 5 godzin, czyli w sam raz żeby chwilę odpocząć, przebrać Maję i zrobić jej małą toaletkę, po czym mamy lot do Bangkoku, który trwa 6,5h.
  • Wylot mamy o 20:55, więc mamy nadzieję, że nie zaburzymy rytmu dnia Majki i pójdzie ona normalnie spać 😉 Oby!

Nasz lot kosztował niecałe 2200 zł od osoby, a za Maję wyszło ok. 200 zł. Mimo, że za dzieci do 2 lat nie płaci się za bilet, to przeważnie wychodzi właśnie ok. 100-200 zł za różnego typu opłaty i podatki.

Plan podróży

Naszą podróż zaczniemy od Bangkoku, w którym spędzimy trzy dni. Nie mamy żadnych konkretnych planów. Odpoczniemy po podróży i spokojnie będziemy obserwować, jak Maja aklimatyzuje się w nowym miejscu. Następnie samolotem dostaniemy się na wyspę Koh Samui lub do miasta Surat Thani, z których łódką popłyniemy na Koh Phangan. Wyspę, na której mieszkaliśmy. Tam zostaniemy miesiąc. Przed lotem do Warszawy znowu zostaniemy parę dni w Bangkoku.

Na wyspie zamierzamy żyć bardzo powoli. Bez żadnych dalszych wycieczek, wielkich aktywności czy imprez. Po prostu wspólne spędzanie czasu i cieszenie się tym, że mamy możliwość być razem w fajnym i ciepłym miejscu. Odwiedzimy starych znajomych, szkołę w której pracowała Gosia i przekonamy się, czy Maja lubi podróże tak samo jak jej rodzice 🙂

Ubezpieczenie w tajlandii

Kwestia ubezpieczenia dla dziecka była dla nas bardzo ważna. Zdecydowaliśmy się na PZU Wojażer. Korzystałem z tego ubezpieczenia dwukrotnie, w tym raz mając poważne zapalenie ucha w Dżakarcie i byłem bardzo zadowolony. Koszt takiego ubezpieczenia dla Mai na cały wyjazd to niecałe 400 zł. My z Gosią kupimy dla siebie ubezpieczenie Planeta Młodych.

Chcesz otrzymać raz w tygodniu newsletter dla programistów?
 
Podaj swój adres e-mail.

Paszport i wiza

O paszporcie dla niemowlaka zrobię osobny wpis. Jest to dość ciekawy temat, a przy robieniu zdjęcia (robiliśmy je sami) cała rodzina miała masę śmiechu. Jeśli chodzi o wizy do Tajlandii, to wygląda to tak samo jak w przypadku dorosłego.

Mieliśmy 2 opcje:

  • Nie wyrabiać wizy i na lotnisku otrzymać 30-dniową wizę on-arrival, którą przedłużylibyśmy o kolejne 30 dni w urzędzie imigracyjnym na Koh Samui.
  • Wyrobić wizę w ambasadzie w Warszawie na 60 dni.

Wybraliśmy drugą opcję ponieważ, nie chcemy się martwić wizami będąc już na miejscu. Wycieczka na sąsiednią wyspę nie jest problemem, ale spędzenie pół dnia w biurze imigracyjnym z dzieckiem już tak.

Do tego mogą dojść kwestie niezależne od nas jak choćby brzydka pogoda, co utrudniłoby dopłynięcie na inną wyspę.

Druga opcja wychodzi też sporo taniej. Wyrobienie wizy w ambasadzie to koszt 120 zł, czyli 360 zł za 3 osoby. Na lotnisku otrzymalibyśmy 30 dniową wizę za darmo, ale koszt przedłużenia wizy o kolejne 30 dni to 2000 batów, czyli ok. 200 zł od osoby. Do tego doszedłby koszt 3 biletów na prom w obie strony (na Koh Phangan nie ma możliwości przedłużenia wizy). Łącznie wyszłoby 700-800 zł za naszą trójkę, czyli dwukrotnie więcej niż przy wizie wyrobionej w Warszawie.

Jak pisałem na początku, wpis „Tajlandia z dzieckiem” otwiera serię wpisów o podróżach z małym dzieckiem. Mam nadzieję, że wiele osób zaciekawi ten temat. Jeśli mielibyście jakieś pytania lub propozycje kolejnych postów, śmiało piszcie w komentarzach.

Michał Molenda

Autor wpisu:

Michał Molenda

Od ponad 13 lat pracuję jako programista aplikacji webowych. Prowadzę software house Code Apps, w której wraz z zespołem obsługujemy firmy jako zewnętrzny dział IT. Od 2013 roku jestem cyfrowym nomadą, czyli łączę pracę z podróżami.

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Polecane wpisy

Life style

Wojna na Sri Lance
Wojna na Sri Lance

O konflikcie zbrojnym na Ukrainie czy Bliskim Wschodzie media piszą praktycznie codziennie. Wojna na Sri Lance to temat mniej medialny, ale warto poznania.

Czytaj więcej

Life style

Programista na wakacjach, czyli wywiad z Pawłem
Programista na wakacjach, czyli wywiad z Pawłem

Wywiad z Pawłem Mieczkowskim. Programistą, cyfrowym nomadą i vlogerem, prowadzącym kanał na youtube "Programista na wakacjach".

Czytaj więcej

Life style

Strateg,  pokerzysta i cyfrowy nomada, czyli Karol Piekarz
Strateg, pokerzysta i cyfrowy nomada, czyli Karol Piekarz

Wywiad z serii rozmowy z cyfrowymi nomadami. Karol Piekarz to pokerzysta, który dzięki swojej pasji jest niezależny i może podróżować.

Czytaj więcej

Life style

Slow biznes, czyli jak odzyskać kontrolę
Slow biznes, czyli jak odzyskać kontrolę

Slow biznes to odwrócenie standardowego podejścia do biznesu. Nie więcej a mniej. Nie szybciej a wolniej. Równowaga to podstawa szczęśliwego przedsiębiorcy.

Czytaj więcej

Life style

Transport z Bangkoku na Koh Phangan i Koh Samui
Transport z Bangkoku na Koh Phangan i Koh Samui

Transport z Bangkoku na Koh Phangan i Koh Samui nie jest skomplikowany, ale jest sporo możliwości. Zobacz koniecznie jakie!

Czytaj więcej

Life style

Cyfrowy nomada w Tajlandii
Cyfrowy nomada w Tajlandii

Chciałbyś zostać cyfrowym nomadą, ale nie wiesz od czego zacząć? W poniższym wpisie zebrałem garść porad, z których skorzysta każdy cyfrowy nomada.

Czytaj więcej

Life style

Życie na Filipinach, czyli wywiad z Rafałem
Życie na Filipinach, czyli wywiad z Rafałem

Wywiad z Rafałem Baranem, cyfrowym nomadą i webdeweloperem, który pokazuje, jak wygląda praca i prawdziwe życie na Filipinach.

Czytaj więcej

Life style

10 powodów, dla których praca zdalna jest lepsza od pracy w biurze
10 powodów, dla których praca zdalna jest lepsza od pracy w biurze

Zapraszam do wpisu w którym opisuję, dlaczego praca zdalna jest lepsza od pracy stacjonarnej.

Czytaj więcej

Life style

Cyfrowi nomadzi, jak to jest z nimi naprawdę
Cyfrowi nomadzi, jak to jest z nimi naprawdę

Cyfrowi nomadzi, w okół tego tematu powstało wiele nieprawdziwych opinii. Postanowiłem opisać i zdementować najczęściej spotykane.

Czytaj więcej

Life style

Bezpieczeństwo w Tajlandii
Bezpieczeństwo w Tajlandii

Bezpieczeństwo w Tajlandii stoi na wysokim poziomie, nie musisz się obawiać. Nie zmienia to jednak faktu, że na pewne rzeczy trzeba uważać.

Czytaj więcej

Cotygodniowy
Newsletter.

Podaj swój adres e-mail, aby raz w tygodniu dostać email z ciekawymi poradami na temat biznesu, prowadzenia firmy i czasami cyfrowego nomadyzmu. Zero SPAM'u!

Michał Molenda